Środa, 04-11-2009
Zima, jak co roku, zaskoczyła. Także magistrat
2009-11-04
Pasażerka samochodu, który w okolicy Klinisk uderzył w piaskarkę, zmarła w szpitalu. Kilka osób zostało rannych. Tylko w Szczecinie doszło do dwóch wypadków i ponad 40 kolizji. To tragiczny skutek pierwszego dnia śniegu i przymrozków
W środę godzinach szczytu kolizje w Szczecinie następowały seriami. Przy ul. Zawadzkiego samochód potrącił pieszego. Na Autostradzie Poznańskiej po kolizji mężczyzna bez obrażeń wysiadł z samochodu. Uderzyło w niego następne auto, które nie zdołało wyhamować. Dwie osoby zostały ranne w stłuczce na moście Pionierów. Najwięcej kolizji było przy ul. Gdańskiej. W najpoważniejszej o godz. 7.55 zderzyło się tam pięć aut. Przy ul. 1 Maja w Szczecinie ok. godz. 8.55 (w okolicy stacji paliw) ciężarówka na poznańskich numerach uderzyła w osobowego hyundaia i uciekła. Policja szuka sprawcy kolizji (prosi o informacje pod numerem tel. 91 82 16 025). Tragiczny w skutkach okazał się wypadek koło Klinisk. Grzegorz Sudakow, naczelnik wojewódzkiej drogówki opowiada, że ciężarowa scania - piaskarka - jechała, by posypać drogę nr 3. Jednak sama wpadła w poślizg akurat w momencie, kiedy usiłował ją wyprzedzić samochód osobowy. Zderzyły się. 80-letnia pasażerka osobówki zmarła w szpitalu. W Gryfinie na przejściu dla pieszych przy ul. 9 Maja autobus potrącił 16-latkę i 17-latkę. - Młodszą pasażerowie wyciągnęli spod autobusu. Została odwieziona do szpitala przy ul. Wojciecha w Szczecinie - informuje Michał Kubiak, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Gryfinie. - Starszej nie zdołali wyciągnąć. Była zakleszczona pod wozem. Strażacy musieli podnieść autobus, by wyciągnąć dziewczynę. Ją odwieziono do kliniki przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie. Kierowca (trzeźwy) tłumaczył, że przy przejściu rosną krzaki i nie zauważył nastolatek, a później nie zdołał wyhamować. Ślisko było też w Szczecinie. M.in. na ul. Duńskiej i Krasińskiego auta stawały w poprzek jezdni. Autobusy nie były w stanie podjechać pod górę. W całym mieście tworzyły się korki. - Kilka minut po godz. 7 na ul. Duńskiej, Przyjaciół Żołnierza i w okolicy była szklanka - mówi Sudakow. - Drogi te nie były posypane. Do tego wielu kierowców jechało na oponach letnich. Stąd tyle kolizji. Zima zaskoczyła już nie tylko drogowców, ale nawet miasto. W piątek magistrat podpisał umowę tylko na zimowe utrzymanie dróg na lewobrzeżu - z Remondisem. Firma twierdzi, że w środę (przed godz. 5) na lewobrzeże wypuściła sześć posypywarek, a rano także posypywarkę chodnikową. Mimo tego o świcie i jeszcze kilka godzin później szklanka była w wielu miejscach. - Powodem było załamanie pogody między godz. 5.30 i 6.30 - mówi Dariusz Bartkiewicz, koordynator akcji "Zima" w Remondisie. - Wcześniej cały czas była temperatura dodatnia i padał śnieg z deszczem. Przed samym świtem nagle zaczął wiać silny wiatr, spadła temperatura i wszystko zaczęło zamarzać. Nocny deszcz sprawił, że nie mogliśmy prewencyjnie sypać tych ulic, bo woda wszystko zmywała. Gdy nadeszła gołoledź, na ulicy zrobiły się korki i znów nie mogliśmy wjechać tam sprzętem. - Z taką pogodą nigdzie na świecie nie poradzi sobie żadna piaskarka - dodaje Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wczoraj na chybcika podpisywał tymczasową umowę z MPO na odśnieżanie prawobrzeża. Obowiązywać będzie dwa miesiące. ZDiTM tłumaczy się, że umowy nie miał przez MPO, bo popełniło błąd składając ofertę w przetargu. - Podało błędny VAT, 22 zamiast 7 proc. - twierdzi Tarczyński. - Sprawdzaliśmy, co z tym zrobić. We wtorek dostaliśmy z sądu informację, że nie możemy przyjąć tej oferty. Teraz ZDiTM przeprowadzi nowy przetarg. Wiesław Pospieszyński, kierownik akcji "Zima" w MPO mówi, że choć jeszcze bez umowy, to "na słowo honoru" wypuścił wczoraj dwa samochody z solą. - Jeden obsługiwał Dąbie, Załom i Wielgowo. Drugi Podjuchy, Zdroje i ul. Struga - twierdzi.
Źródło: 
(przeczytaj oryginalny artykuł)