Sobota, 07-11-2009
PO nadużywa władzy dla zabawy. Komentarz
2009-11-07
Szanuję osoby, które organizują charytatywne koncerty, czy spektakle. Jednak mikołajkowa impreza Platformy Obywatelskiej pt. „Posłowie, marszałkowie, i prezydenci na deskach” (politycy PO mają grać, tańczyć i śpiewać) mojego szacunku nie budzi.
Pod przykrywką zbierania pieniędzy na laptopy dla chorych dzieci Platforma organizuje sobie wesołą partyjną zabawę. We własnym towarzystwie. A politycy innych partii? - Mogą przyjść w charakterze widza i słuchacza, to mikołajkowa akcja PO - odpowiada posłanka tej partii Magdalena Kochan. W porządku: PO organizuje, PO zaprasza. Sęk w tym, że partyjną imprezę "dla swoich" działacze Platformy robią w utrzymywanym z podatków wszystkich mieszkańców Teatrze Polskim. Wykorzystują zależność Teatru Polskiego od kierowanego przez Platformę Urzędu Marszałkowskiego. Oczywiście partia za wynajęcie teatru nie zamierza płacić. Czy dyrektor teatru Adam Opatowicz mógł odmówić udostępnienia sali w niedzielny wieczór i upierać się , że wystawi sztukę, skoro jego bezpośredni przełożony, wicemarszałek Witold Jabłoński, już ćwiczy "O sole mio", a sam marszałek Władysław Husejko szykuje pokaz gry na akordeonie? Zdominowany przez PO zarząd województwa decyduje o budżecie Teatru Polskiego - o tym, czy będą pieniądze na podwyżki , remonty i premiery. W ubiegłym roku budżet sceny przy Swarożyca wynosił ponad pięć mln zł, w tym cztery miliony. Teatr Polski kierował się do tej pory zasadą, że udostępnia bezpłatnie sale na cele społeczne. Partyjny koncert to nie jest cel społeczny, nawet jeśli zakończy się wręczeniem dzieciom laptopów (szacowany dochód z biletów pozwoli kupić najwyższej trzy lub cztery). Ugrupowanie, które w ubiegłym roku dostało z budżetu państwa 38 mln zł subwencji, stać na wynajem sali. Tym czasem zachodniopomorska PO zdobyła się tylko na wydrukowanie reklamujących imprezę plakatów. Szkoda, bo pomysł PO był fajny. Pod warunkiem że Platforma zaprosiłaby do zabawy innych utalentowanych wokalnie polityków i zrobiła tę imprezę na swój koszt. Wtedy byłoby jasne, że nie robią tego dla promocji swojej partii, a rzeczywiście dla potrzebujących pomocy dzieci.
Źródło: 
(przeczytaj oryginalny artykuł)